
Kirill Sulyga wierzy, że sztuka polega na tym, by uchwycić takie chwile wtedy, gdy pojawiają się naturalnie. Od piętnastu lat fotografuje je w różnych zakątkach świata - od Australii, przez Amerykę Południową, po Azję. To nie tylko nomadyczny styl życia, ale sposób bycia; dowód na to, że metafora życia jako podróży jest ponadczasowa. Razem ze swoją żoną Alisą stworzył Boon Concepts - projekt poświęcony świadomemu życiu, retreatom i edukacji na temat dobrostanu. Rozmawiamy w Warszawie, mieście, do którego - jak mówi - warto wracać, bo choć wciąż się zmienia, pozostaje kojąco znajome.


Pamiętasz swoją pierwszą podróż?
Tak, mój pierwszy lot samolotem do Pragi. To było całkowicie nowe doświadczenie, pełne ciekawości i dziecięcej ekscytacji. Pamiętam to uczucie wkroczenia w nieznane - z szeroko otwartymi oczami i szybko bijącym sercem Co ciekawe, do dziś doświadczam podróży w ten sam sposób. Każdy lot to dla mnie celebracja. Wciąż łapię się na tym, że patrzę przez okno samolotu jak zaczarowany, zachwycam się pięknem naszej planety - jej ogromem, krajobrazami, niebem. Każdą podróż uważam za wzbogacające doświadczenie - niektóre z nich są bardziej intensywne, inne spokojne, jeszcze inne czysto odkrywcze. Ale ten moment, kiedy po raz pierwszy wzniosłem się ponad chmury i zobaczyłem świat z zupełnie nowej perspektywy, został ze mną na zawsze.
Kiedy zacząłeś dokumentować swoje podróże?
Fotografia i podróżowanie są dla mnie nierozerwalne - jedno zawsze prowadziło do drugiego. Fotografuję od ponad piętnastu lat, więc w pewnym sensie dokumentuję swoje podróże od samego początku. Najstarsze wspomnienia sięgają rodzinnych wyjazdów nad morze. Fotografowałem wtedy wszystko, co mnie otaczało małym kompaktowym aparatem - fale, zachód słońca, każdą chwilę. Moi rodzice szybko zauważyli tę pasję i zaczęli mnie wspierać. Z okazji Nowego Roku podarowali mi mój pierwszy aparat - lustrzankę. Do dziś jestem im za to ogromnie wdzięczny, bo był to pierwszy krok na mojej twórczej drodze.
To widać. Masz wyjątkowe oko, potrafisz uchwycić charakter miejsc przez pryzmat natury, designu, sztuki i ludzi - tworzysz z tego piękną mozaikę podróży. Czego szukasz będąc w drodze?
Dziękuję. Szczerze mówiąc, nie szukam niczego konkretnego. Nie mam gotowej listy. Zależy mi na tym, abybyć uważnym na to, co przychodzi samo, naturalnie. Najważniejsze jest dla mnie uchwycenie energii miejsca, człowieka albo momentu. Tego, co w nim poczułem.
Moje podejście od zawsze polegało na byciu w pełni zestrojonym ze światem zewnętrznym i fotografowaniu życia w jego najprostszej formie - bez wymuszania, pogoni za ideałem. Nie chcę reżyserować kadrów ani polować na wyjątkowe ujęcia. Wierzę w to, że piękno samo się odsłoni - w chwilach obecności.


Twoje projekty - Boon Concepts i Boon Retreats - skupiają się na bardziej świadomym podróżowaniu. Skąd wziął się ten pomysł?
Boon narodziło się jako naturalne przedłużenie mojego stylu życia, wartości i tego, co przez lata kumulowało się we mnie i w moich podróżach. Wspólnie z Alisą od zawsze fascynowały nas doświadczenia, które zbliżają człowieka do samego siebie, tworzą przestrzeń do refleksji, regeneracji i spotkania z innymi. To w gruncie rzeczy wszystko, co kochamy: równowaga między estetyką, designem, sensem i ludzkimi relacjami. Z tej wizj wyrosły Boon Retreats - koncept podróży, które są nie tylko wędrówką w świat, lecz także wyprawą w głąb siebie. Sama nazwa „Boon” oznacza dar, błogosławieństwo, coś, co wnosi dobro - i to chcemy przekazywać dalej.
Tak powstał ekosystem, który łączy: Boon Retreats - organizowane przez nas wyjazdy w różnych częściach świata; Boon Education - platformę online, która dostarcza wiedzy w zakresie rozwoju, oddechu i uważności; oraz Boon Home - kolekcję przedmiotów, takich jak świece czy kadzidła, czyli rzeczy pięknych i prostych, które definiują codzienne rytuały.
Czy sądzisz, że podróże - zarówno sposób, w jaki podróżujemy, jak i wybierane destynacje - będą coraz bardziej skupione na idei dobrostanu?
Zdecydowanie tak. Świat nieustannie się zmienia, a wraz z nim ewoluuje też to, jak podróżujemy. Coraz więcej osób odczuwa potrzebę odkrywania świata na nowo. Dziś podróż nie jest tylko fizycznym przemieszczaniem się - staje się poszerzaniem świadomości i pogłębianiem doświadczenia samego życia. Jestem przekonany, że przyszłość podróżowania zmierza w tym kierunku: ku wyprawom, które niosą za sobą nie tylko piękno czy komfort, ale też uważność, obecność i poczucie harmonii.


Jakie miejsca znajdują się na Twojej podróżniczej liście marzeń?
Przede wszystkim to nie konkretne miejsce, lecz pewne uczucie - absolutna wolność, by ruszyć tam, dokąd mnie ciągnie. To marzenie o podróżowaniu, za którym chciałbym zawsze podążać. W ciągu ostatnich ośmiu lat miałem ogromne szczęście intensywnie podróżować - przez Amerykę Północną i Południową, całą Azję i Australię. Tej wiosny spełniłem jedno ze swoich największych marzeń, odwiedzając Japonię. Oczywiście, wciąż są miejsca, których nie widziałem: Nepal, Nowa Zelandia, Antarktyda. Są kraje, które chciałbym odkryć po raz pierwszy, ale są też takie, do których chcę wracać - te, które głęboko mnie poruszyły i nadal zajmują w moim sercu szczególne miejsce.
Wspomniałeś, że coraz bardziej lubisz Warszawę. Co przyciąga Ciebie do tego miasta?
Z natury ciągnie mnie w miejsca, w których można próbować ciekawych smaków, znaleźć dobrą kawę lub matchę, odpocząć w otoczeniu zieleni albo po prostu powłóczyć się spokojnymi ulicami i chłonąć miejską atmosferę. Warszawa ma to w sobie, a pobyt w PURO jest nieodłącznym elementem tego doświadczenia. Hotel należy do tych przestrzeni, które inspirują, stymulują i sprawiają, że chce się zostać dłużej. Lubię dynamikę Warszawy. To, że miasto cały czas się zmienia i nie stoi w miejscu, bije z niego kreatywna energia. To uczucie bycia w ruchu, wrażenie, że miasto nigdy nie stoi w miejscu - bardzo to doceniam.
Podobne artykuły

- Art
- Trend
- News
JESIEŃ I ZIMA W MUZEACH: 5 WYSTAW, KTÓRE MUSISZ ZOBACZYĆ

- Trend
- Polska
Reading Get-Together w PURO

- Art
- Trend
- News