Pięć kilometrów biegu przed śniadaniem, godzina z książką wśród innych czytelników, odsłuch ulubionego albumu albo kolacja z osobami, których wcześniej się nie znało. Rośnie apetyt na spotkania, które mają określony cel i nie wymagają za każdym razem organizowania całej grupy znajomych. Niekoniecznie dlatego, że potrzebujemy kolejnego hobby, ale dlatego, że dobrze jest mieć powód, żeby wyjść z domu i spędzić czas z innymi. Można przyjść samemu, a wspólne zainteresowanie daje temat do rozmowy. Jest w tym również bardzo praktyczny wymiar – zamiast przez kolejne dni zgrywać terminy na Messengerze, można wybrać coś, na co akurat mamy czas i ochotę. 

Udostępnij